Mistrz kamieniarstwa i jego sztuka

To jest Abílio – mistrz kamieniarstwa. Jesteśmy szczęściarzami, że pracuje dla nas od wielu lat na wyłączność. Jest jednym z najbardziej wykwalifikowanych rzemieślników uprawiających ten wymierający zawód w dolinie Douro. Jego profesja sięga czasów starego imperium rzymskiego, nie czyli jej to jednak przestarzałą. Wręcz przeciwnie. W związku faktem, iż Douro zostało wpisane na listę dziedzictwa światowego UNESCO, jego praca nabiera nowego sensu i znaczenia. Jego umiejętności są niezbędne, ponieważ mury tarasów muszą być utrzymywane w jak najlepszym stanie oraz chronione przed zniszczeniem.

To właśnie te zdumiewające mury, wykonane z łupków, definiują niejako charakter krajobrazu doliny Douro. Teren jest wyprofilowany przez niezliczone kilometry ścian tarasowych, których wiek nierzadko przekracza setki lat. Wiele z nich pochodzi sprzed końca XIX wieku, kiedy to jeszcze zaraza filoksery nie zdążyła zniszczyć uprawy winorośli w tym regionie. Znakomita większość pracy przy budowie tych ścian została wykonana przez siłę roboczą, którą stanowili skrajnie ubodzy emigranci galicyjscy. Podejmowali się oni tej ciężkiej pracy w zamian za wyżywienie i dach nad głową. Wielu z nich nigdy nie wróciło do domu, a ich przodkowie żyją tu po dzień dzisiejszy.

Abyście mieli pewne wyobrażenie ile czasu zajmuje budowa takiego muru, podaję przykładowo, że niski mur dwu-metrowej długości Abílio wraz ze swoim pomocnikiem jest w stanie wybudować w ciągu dziewięciu godzin. Niskie ściany są stosunkowo łatwe w budowie, ponieważ górny fragment muru jest zazwyczaj 50-cio centymetrowej grubości – zaznacza Abílio. Wyższe mury wymagają stworzenia naprawdę grubej podstawy tak, by była w stanie wytrzymać napierającą glebę, tym samym są dużo masywniejsze i ich budowa jest jeszcze bardziej czasochłonna. Oczywiście zewnętrzna cześć ściany jest zawsze płaska, dlatego też wewnętrzna sięga tym głębiej, im wyższy jest mur. To, rzecz jasna, ekstremalnie pracochłonne zajęcie, ale taka jest właśnie cena, jaką musimy płacić za perfekcyjne rzemiosło w wykonaniu Abílio. Dobrze wykonane kamienne ściany będą w stanie przetrwać ponad setkę lat. W gruncie rzeczy wiele tarasów z czasów sprzed filoksery  stoi po dziś dzień, zasłonięta gajami oliwnymi, które zostały zasadzone po tym, jak zaraza uderzyła w rosnącą do tej pory winorośl. Te na wpół opuszczone tarasy, dziś otrzymały przejmującą nazwę mortuários (cmentarze).

Sprzęt Abílio nie zmienił się nigdy. Jego skrzynka z narzędziami zawiera młotek, dłuto, linę do mierzenia pionu z odważnikiem na końcu oraz miarkę.

Kamienne mury w Douro powstały właściwie z dwóch powodów. Po pierwsze były produktem ubocznym surriba, procesem który koniecznie trzeba przeprowadzić przed zasadzeniem winorośli, zwłaszcza na tak skalistych glebach jakie tu mamy. Taka czynność wymaga wykopania największych kamieni i następnie przedarcia się przez ziemię, która została. W przeszłości usuwane kamienie były układane na szycie wychodni skalnych, które były zbyt duże, by móc je usunąć. W ten sposób stanowiły one bazę pod nowe tarasy. Drugim powodem jest fakt, że te ściany w efektywny sposób redukowały kąt nachylenia stromych zboczy, co umożliwiało gęstsze i łatwiejsze sadzenie krzewów winorośli.

Sprzęt Abílio nie zmienił się nigdy. Jego skrzynka z narzędziami zawiera młotek, dłuto, linę do mierzenia pionu z odważnikiem na końcu oraz miarkę. Ten ostatni sprzęt może nie jest wielkim ustępstwem na rzecz modernizmu, ale przynajmniej jest wyposażony w sprężynowy mechanizm zwijania. Nasz mistrz używa dłuta do rozbijania stosunkowo miękkiego łupka i robi to z taką precyzją, że dwa kamienie położone na sobie tak idealnie pasują, że nawet kartka papieru nie zmieści się pomiędzy. I to wszystko: bez użycia cementu, nic poza kamieniami leżącymi na ziemi i czekającymi na swoją kolej. Tylko co jakiś czas zostawia szczelinę, przez którą wypływa woda – to w celu uniknięcia gromadzenia się ciśnienia spowodowanego napieraniem wody zbierającej się po wewnętrznej stronie muru.

Takie szczeliny nie mogą być mylone z pilheiros, które są podobnymi lukami tyle tylko, że ich przeznaczenie jest inne. W piheiros sadzi się krzewy winorośli, w taki sposób, by rosła w pozycji poziomej. Gdyby z powodu błota lub gruzu doszło do zatamowania jednej z takich dziur drenażyjnych, mogłoby to doprowadzić taką ścianę do zniszczenia. Deszczowa pogoda tylko przyśpiesza tempo, w jakim ten miękki kamień niszczy się i kruszy. Ostatnia zima była wyjątkowo ulewna i spowodowała dużo zniszczeń w regionie doliny Douro, w której zawaliły się setki takich właśnie łupkowych murów. Jest to swego rodzaju błogosławieństwo dla Abílio, choć z drugiej strony, chyba nigdy nie był tak mocno obłożony pracą jak teraz.

Artykuł został przetłumaczony z oryginalnego tekstu znajdującego się na blogu Graham’s Port.

Autorem tekstu jest Miles Edelmann, o którym pisałem podsumowując mój wyjazd do doliny Douro.

 

 
  • Ostatnio gdzieś czytałem, że tarasy z Douro są przykładem na dewastację natury przez człowieka. Oczywiście nie zgadzam się, dzięki tarasom Douro wygląda zjawiskowo, a my mamy prawo nieco ingerować w krajobraz.Bardzo fajny tekst o bohaterze drugiego planu.

    • Tak, ja osobiście bardzo się cieszę, że ktoś pomyślał o napisaniu tego tekstu, o tym niesamowitym zawodzie i o Panu Abílio. To taki mistrz drugiego planu, bez którego pierwszy by nie istniał.

      Odnośnie teorii destrukcji krajobrazu Douro poprzez budowę tarasów, to moje zdanie jest radykalne. Równie dobrze, można zakazać budowania autostrad, by nie niszczyć pięknych pól, czy innego elementu krajobrazu… Dla mnie osobiście, to żenujące spojrzenie na sprawę. Osoby które tak myślą wykazują wyjątkowe ograniczenie intelektualne. A to choćby z tego powodu, że nie biorą pod uwagę tego, że tarasy budowali ludzie by przeżyć. Bez nich uprawa winorośli byłaby ekstremalne trudna, jeśli nie zupełnie niemożliwa. A w końcu winorośl sadzono tam nie tylko po to, by mieć pod ręką wino na potrzeby własne, ale przede wszystkim by móc nim handlować zarabiając na chleb.