Viniculture.pl – Blog o winie

Hater, u nas – hejter

Na początek krótka definicja:

[hater]

A person that simply cannot be happy for another person’s success. So rather than be happy they make a point of exposing a flaw in that person.

Hating, the result of being a hater, is not exactly jealousy. The hater doesnt really want to be the person he or she hates, rather the hater wants to knock somelse down a notch.

(źródło: Urban Dictionary)

W Polsce nazywa się ich hejterami. To ci, którzy pierwsi wyśmieją, podepczą i dołożą kilka epitetów. Chyba coś w tym jest, że nasz naród ma wrodzoną łatwość w pokazywaniu innych palcem, jednocześnie nie myśląc o rozliczeniu siebie, lub rozpoczęciu poprawy danego stanu rzeczy samemu. Jedno jest pewne – tak jest łatwiej. Łatwo być hejterem.

Zapytacie – co to ma wspólnego z winem? Ano dużo. Niestety.

Zupełnie nie pojmuję tego, co się dzieje w rodzimej winnej blogosferze. Jak dla mnie, to jesteśmy na etapie mocnej weryfikacji negatywnej. Mówi się o różnych miejscach źle, inni temu przyklaskują, o dobrych rzeczach już nikt nie wspomina. Tylko się cieszyć jak nie zaliczą cię do tych złych, bo to już się wydaje dużym osiągnięciem. No więc są i hejterzy polskiego świata wina. O nich tu mowa.

Tego co się dzieje na największym polskim forum o winie na gazeta.pl nie zamierzam komentować. Chyba nie za bardzo rozumiem cel istnienia tego forum, albo po prostu nie jestem w grupie docelowej. To miejsce dziwnych przepychanek i docinania jeden drugiemu do tego stopnia, że aż czasem głupio to czytać (o ile jest się w stanie nadążyć z czytaniem). Odradzam Wam odwiedzanie tego miejsca, na dłuższą metę nie bardzo widzę sens.

Jesteśmy na etapie mocnej weryfikacji negatywnej – mówi się o tym co złe

Ojcem (może nie założycielem) polskiej myśli hejterowskiej w kontekście wina został Deo, który prowadzi swojego bloga nomen omen na platformie gazeta.pl, czyli blox. Dokładny adres to deo.blox.pl. Ostrzegam, że wchodzicie tam na własne życzenie… A na miejscu co Was czeka? Chyba żadnego dobrego słowa, choćby o tym, że ktoś coś dobrze zrobił, albo że się udało albo „coś” na plus. Nic. Wszystko poprzetykane mięsem różnej maści i na dokładkę przysłowiowa (a nawet dosłowna) goła baba. Wiem, wiem. W Polsce dużo jest smutnego i snobistycznego podejścia do wina, no więc ktoś wpadł na pomysł – jakże oryginalny – stworzenia odskoczni. Pokazywać palcem tylko, że temu się nie udało, ten walnął gafę, a inny dał ciała z czymś innym jest łatwo – szczególnie jeśli się jest anonimowym. Dobre słowo napisać już ciężej, no a chyba coś dobrego się dzieje? Jeśli macie potrzebę poczytania frustrata wyżywającego się słownie nad błędami w branży winiarskiej w Polsce to myślę, że zostaniecie stałymi czytelnikami „deo”. Mam nadzieję, że jednak będzie inaczej.

Błędy – były, są i będą. Na te mniejsze można przymknąć oko, większe należy poprawiać. Ważne jest coś, co stoi ponad tym. Summa summarum ludzie starający się pisać o winie przede wszystkim starają się budować kulturę picia wina w Polsce, robią więcej dobrego niż złego. Przypomina mi się jeden z wątków na forum „wino” na gazeta.pl gdzie prześmiewczo wypowiadano się na temat Marka Konrada, który w swoim programie w TV (bodajże TVN Style) pojeździł po Europie i potem opowiadał o winach. Faktycznie, robił błędy, ale tyle ile ten człowiek zrobił dla budowania kultury winiarskiej w Polsce, to… szczerze życzę wszystkim hejtersom, by ich cały dorobek opluwania przyniósł równie podobny skutek.

Na koniec zdjęcie, które zgrabnie podsumowuje temat.

Peace.

Exit mobile version