Zabawa na bogato

Tagi

Udostępnij na:

Rzecz ma miejsce w Nowym Jorku. A co tam, raz się żyje! Zabieram kolegów wieczorem do co lepszej restauracji. Wszystko na mój koszt, nie żałujcie sobie. Coś opijamy? Świętujemy? Nieee… Nic szczególnego, po prostu dziś mam gest! Super! Będzie się działo. Jest nas sześciu i zabieramy się do zamawiania. Hmm… No więc tak… Zaczniemy może od szampana i toastu: Poprosimy dwie butelki Cristal Rosé w wersji magnum. Jeśli zaś chodzi o posiłki to zdajemy się na rekomendację szefa kuchni, alkohol będziemy zamawiali sami. Zaczniemy od dwóch butelek Chateau Pétrus, do dania głównego prosimy o podanie trzech butelek Romanée-Conti La Tâche. Na zakończenie do deseru po jednym kieliszku 40-sto letniego Porto.

Spokojnie. T0 nie byłem ja, nie był to też nikt z moich znajomych (przynajmniej mi się nie chwalili).Nello's Bill NYC

Było fajnie. Rachuneczek proszę. Czekam, sprawdzam, płacę, wychodzimy. Ehhh… Dzień jak co dzień!

Takiego numeru nie wyciąłby nawet James Bond swojej kwaterze MI6. Panu Romanowi Abramovich nikt nie patrzy na ręce gdy wydaje pieniądze w restauracji postanawiając spędzić miły wieczór ze znajomymi. Powyżej opisana sytuacja faktycznie miała miejsce w Nowym Jorku. Myślę, że obsługa będzie dłużej wspominała ten wieczór niż towarzystwo które się tam bawiło.

Pan Roman zapłacił rachunek i wyszedł. Na zdjęciu rachunek z bardziej szczegółowym menu.

PS. Czy to jest okej, że obsługa restauracji upubliczniła ten rachunek?

 
  • Gabriel

    Czy w porządku? Chyba nie, ale jeśli nie dostali napiwku na jaki liczyli, to nawet rozumiem. :)

    • hahahaha;) może przynajmniej zostały dla nich jakieś końcówki do spróbowania Petrusa czy La Tache ;)