Bożena Jurecka – dobre wspomnienie

Tagi

, ,

Udostępnij na:

BOŻENA JURECKA FOT. WOJCIECH JURECKISzkoda, że dopiero teraz piszę, co chciałem zawsze wcześniej napisać…;( Banalne, ale jakże trafne, są słowa śp. ks. Twardowskiego „śpieszmy się kochać ludzi, tak szybko odchodzą”. Tak się składa, że przez ostatnie 4 lata oddawałem jej książkę. To chyba rekord świata w umawianiu się na kawę.

Nie chciałem pisać krótkiej notki o tym, że Bożena odeszła;( Jej córka również;( Tragiczna, nagła śmierć jest chyba najbardziej bolesna. Czuję, że muszę napisać więcej i spróbuję to zrobić.

Dla tych którzy mieli okazję ją poznać nie będzie niczym dźwinym, że pojawią się tu takie przymiotniki jak: przyjacielska, miła, pomocna, zaagażowana, pełna życia i … wymieniać możnaby bez końca…

Poznaliśmy się kilka lat temu (około 7). Pamiętam ją, i zawsze będę tak pamiętał, jako super zaaganżowaną i przedsiębiorczą osobę. Pracowała wtedy we Włoskim Instytucie Handlu Zagranicznego. Współpracowaliśmy przy różnych okazjach. Zawsze była chętna do pomocy. Nigdy natomiast nie robiła czegoś „od” – „do”. Zawsze trochę więcej niż należało. Zawsze na 110%.

Potem był krótki czas gdy pracowała w Pavonique. Firmie, która zajmowała się importem i sprzedażą włoskich artykułów spożywczych.

Skończyła w jedynym dla niej miejscu, najwłaściwyszym z możliwych, czyli „na swoim” – ITABO. Pamiętam, spotkaliśmy się pewnego wieczoru przy butelce Rosso di Montalcino. Ona z mężem, ja z żoną. Rozmawialiśmy długo i powstał pomysł by zrobić coś wspólnie na polskim rynku. Wszystko się ułożyło trochę inaczej niż byśmy sobie tego życzyli. Ona, pełna werwy i entuzjazmu ruszyła z ITABO, ja natomiast przez wiele lat udawałem, że robię Viniculture.

Nie była na świeczniku, nie potrzebowała splendoru i nigdy nie pchała się do pierwszego szeregu, a jednak… Wiele osób, które otarły się kiedykolwiek o świat win włoskich, czy może szerzej artykułów spożywczych z Włoch, poznało ją jako profesjonalistę w każdym calu, dla którego nie ma rzeczy niemożliwych.

Jak sobie myślę – Włochy, to nie potrafię ominąć jej pamięcią. Jej serce było rozdarte pomiędzy wspominanym z sentymentem, rodzinnym Krakowem, a Włochami.

Bożena, zawsze będę Cię dobrze pamiętał. Dziś jesteś dla mnie motorem napędowym i pokazujesz mi właściwy kierunek! Już nigdy nie otworzę Rosso nie wspominając Ciebie! Spoczywaj w pokoju.

 
  • Elzbieta (Elisabetta)

    Juz dawno chcialam cos tu napisac ale zawsze odkladalam. Patrzylam sie w to puste miejsce i lzy zaczynaly krecic sie oczach wiec zamykalam komputer.
    Teraz wspomnienie znow wrocilo bardzo zywe gdyz jutro rano wylatuje do Warszawy. Mam jakis lek ze znow cos moze sie zdarzyc.
    Wiem ze musze to przelamac.
    Bozenka sledzila moja dzialalnosc od samego poczatku. Poniewaz obie bylysmy dosc silne w naszych przekonaniach postanowilysmy zrobic cos razem.
    Spotykalysmy sie za kazdym razem kiedy przyjezdzalam w roznych miejscach. Normalne bylo wpasc do Roberta. Wypijalysmy plotkujac butelke Franciacorty (pierwsza ktora wprowadzilam). Odwozilam ja pozniej do domu stad doskonale znam miejsce w ktorym wydarzyla sie tragedia. Jeszcze nie mialam sily tamtedy przejechac.
    Kiedy zaszla w ciaze pomyslalam, ze odwozac ja do Krakowa bedzie to pomysl abym zobaczyla co sie tam dzieje w swiecie wina. Udzielila mi kilka cennych rad, jak i gdzie warto sprobowac. Bez niej, nie wybralabym sie tam jeszcze do dzis.
    W tym roku wiem, ze powiesze na choince aniolki krore zrobila dla mie na szydelku. Bardzo to lubila i byla zdolna we wszystkim za co by sie nie wziela. Wiem o jej slabosci do Wloch. Byla u mnie w Bergamo ale wiem ze nigdy nie chciala by tu zamieszkac.
    Trudno mi sobie wyobrazic ze przyjezdzajac nie bede mogla jej spotkac. Pozostanie juz na zawsze tylko w moim sercu
    Nigdy Ci nie podziedziekowalam Bozenko za ten piekny e-mail ktory do mnie ostatnio wyslalas. Nie zdazylam.
    Ela

  • amadeusz191

    Przypadkowo , przeglądając stare czasopima , natrafiłem na fotografię młodej , ładnej kobiety o twarzy budzącej zaufanie.Obok była nazwa firmy – Itabo.Sprawdzę , pomyślałem sobie , czy prawie po 6 latach ta firma jeszcze istnieje, bo dziś wiele przedsięwzięć to efemerydy . A tu wiadomość , że tej młodej , ambitnej dziewczyny nie ma już pośród nas. Żal…