Zakręceni wokół korka

Na pierwszy rzut oka, mogłoby się wydawać, że dla przeciętnego zjadacza chleba (a właściwie pijacza wina) temat ten, nie jest bardzo istotny. W końcu co to za różnica, czy piję wino zamknięte tradycyjnym korkiem, korkiem syntetycznym czy też może po prostu taką dobrze wszystkim znaną, metalową nakrętką.

I tak, i nie. Możesz mieć to w głębokim poważaniu, w końcu nie do końca wiesz, w co pakowane są  kiełbasy, sery i inne produkty spożywcze, więc po co się tak wczuwać w wino. Twoja sprawa.

Innym podejściem jest poświęcenie jednak 10 minut na zapoznanie się z tym tekstem, a jak temat wyda się interesujący, to możesz spędzić jeden wieczór, by przekopać się przez linki, które podaję poniżej w tekście.

Do napisania tego tekstu skłonił mnie dłuższy wywód  na stronie Jancis Robinson, gdzie odniesiono się do wykorzystania nakrętek, jako alternatywy do tradycyjnych korków. Gdy zobaczyłem jak długi jest tekst, trochę się załamałem – nie przepadam za takimi olbrzymami Jancis Robinson, ponieważ bardzo źle mi się  czyta na jej stronie długie teksty, coś jest nie tak z samą czcionką i jej wielkością. To z pewnością można by dopracować. Ale nie o tym teraz. Okazuje się jednak, że wpis jest baaaardzo ciekawy i warto poświęcić dłuższą chwilę na zapoznanie się z jego treścią.

Zdaję sobie sprawę, że w głównej mierze jest tam mowa o rynku win z Australii i Nowej Zelandii. Wiem też, że największe rynki dla producentów tych win to USA i Wielka Brytania, zatem sytuacja nie jest w 100% adekwatna do naszego kraju. Rozumiem również fakt, że chodzi o wina, które z założenia muszą być długo transportowane, zanim trafią na półki sklepowe. Czym jest wada określana mianem „reductive wine” też wiem, trafiały mi się i takie butelki. Do tego nikt nie poruszył kwestii związanej z tym, ile CO2 uwalnia się do atmosfery w trakcie produkcji nakrętek oraz, że ich recycling jest nieporównywalnie dłuższy  niż naturalnego tworzywa jakim jest korek. Ale… Rezultaty testów wykonywanych przez producentów wymienianych w treści tego artykułu są raczej niepodważalne (nie twierdzę, że są miarodajne dla całej branży) – wina zamykane korkiem nie wypadają zbyt dobrze na tle konkurenta w postaci zakrętki. Mam nadzieję, że znajdę kiedyś więcej czasu, by zrobić większą analizę porównującą różne metody zamykania butelek wina (opcji, które winiarz może wziąć pod uwagę, wbrew pozorom, kilka jest).

Więc dlaczego to jest ważna sprawa nawet u nas w kraju? Ano dlatego, że warto się zastanowić kupując niezbyt drogie wino czy chcemy „ryzykować” kupowaniem wersji zamykanej korkiem, skoro istnieje ok. 5% szans, że trafimy na wadliwą butelkę. Mam na myśli głównie wina z Nowego Świata. Do tego korek dobrej jakości zawsze podwyższa cenę danej butelki. I na końcu jeszcze warto dodać, że znakomita większość win, które trafiają do sprzedaży na krajowe półki, to te przeznaczone do szybkiego spożycia. W dosyć przydługi sposób, ale chciałem tylko powiedzieć: nie bój się kupowania butelek z nakrętką, nie ma w tym nic złego! Takich butelek jest coraz więcej i szczerze zachęcam do sięgania po nie.

Tych, którzy obawiają się utraty magicznego procesu otwierania wina i celebracji chwili wiążącej się z tą czynnością, mogę polecić poniższy film, który pokazuje, jak w niestandardowy sposób można otworzyć butelkę wina zamkniętą zakrętką.

Pamiętajmy rzecz jasna, że jak nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o pieniądze, a tutaj wchodzą w grę niebotyczne kwoty (użycie zakrętek rośnie w zawrotnym tempie, producenci korka muszą się jakoś bronić).

Zainteresowanych tematem odsyłam do strony internetowej stowarzyszenia zrzeszającego producentów wina (głównie z Australii i Nowej Zelandii, które były prowodyrami całego zamieszania;) – The New Zealand Screwcap Wine Seal Initiative (NZSCWSI)

Muszę przyznać szczerze, że moja wiedza jest zbyt mała, bym autorytatywnie wypowiadał się odnośnie tego, które z rozwiązań jest lepsze. Nie doradzę Wam tego. Z pewnością nie mam problemów z porządnymi winami zamykanymi nakrętką, mam problem  natomiast z wylewaniem porządnych win do zlewu z powodu problemu wady korkowej. Mam nadzieję, że dla dobra nas wszystkich, jedno ze zdań z omawianego tekstu może polepszyć świat wina i oby było samospełniającą się przepowiednią – „dzięki takiemu rozwiązaniu, możemy mówić o wspaniałych winach, nie zaś tylko wspaniałych butelkach”. Amen.

 
  • Amen!

    I would stress out that New Zealand is THE home of the screwcap, closure adopted by most wineries over the traditional cork. The screwcap was first introduced on the market by a company called La Bouchage Mecanique in 1959 in France and was primarily used for spirits and other drinks rather than wine. The rights were acquired by the Australian market in 1970 and renamed Stelvin. It was the start of a long trial period for wine closure using screwcap resulting in The Clare Initiative in 2000 (Australia). In 2001 it was in turn of the New Zealander who, inspired by the Australians, started their own initiative called: The New Zealand Wine Seal Initiative. Today, most wines in New Zealand are sealed that way.

    Which closure for which wines? This is an unstoppable debate, at least, in many other markets as you suggest. A great book about closure to read is the one from Jamie Goode: http://www.flavourpress.com/. Although, you can find some very good articles from Sally Easton MW on the subject: http://www.winewisdom.com/category/articles/closures/

  • Thank you for a quick history background!

    Raised topic will be huge debate for a very long time, but for sure it is important not only to wine industry, but also to wine drinkers.

    I know Jamie Goode’s book, but wasn’t familiar with Sally’s website. I will start to follow it.

  • Gabriel

    ” …producenci korka muszą się jakoś bronić” powiedział sprzedawca korkociągów. ;P

    • już niedługo… Zamierzam zakończyć ten epizod mojego życia. Wkrótce więcej informacji:)

  • Gabriel

    Lecę sprawdzić czy robisz 80% wyprzedaż!

    • Dam znać jak tylko wprawię machinę w ruch. 80% marża byłaby super, tylko wtedy nikt nic by nie kupił;( z pewnością zrobię jakiś krótki post o akcji, więc raczej każdy zauważy.