SuperProdukcjaUSA

Brunellos Have More Fun

Klawiatura.

Dyskusja, dotycząca blogów i technologii, która jeszcze nie tak dawno się toczyła dziś przycichła. Jej echa jeszcze czasem wybrzmiewają w takich niszach jak temat „wino”. Myślę w tym momencie o tym jak bardzo zjawisko blogów przyczyniło się do obniżenia progu „wejścia w internet”. Dzięki mechanizmom blogowym każdy mógł zacząć pisać. W kontekście wina mówi się o obronie wieży z kości słoniowej, którą de facto są tradycyjni trytycy, broniąc się przed motłochem bloggerskim. Takie są realia, dziś Robert Jr Parker nie może bronić się inaczej, jak tylko powtarzając, że bloggerzy są mało odpowiedzialni, a przez to brakuje im wiarygodności. Stara bajka.

Kamera.

Choć wiele się jeszcze o tym nie mówi w branży winiarskiej, to powoli, powoli wszyscy zaczynają sobie zdawać sprawę, że treści wideo, to przyszłość. No przyjnajmniej istotny element przyszłości. Fani wina zdążyli trochę przywyknąć do tego formatu. Najgłośniejszym i najbardziej znanym przykładem jest z pewnością Gary Vaynerchuck, który nie tak dawno pożegnał się z tematem wina. Poziomy produkcji są różne. Poniżej kilka przykładów, z którkim komentarzem.

 Jak widać początki WineLibrary.tv łatwe nie były. Wiele trzeba było zrobić, by zdobyć serca i zaufanie konsumentów.

Między innymi w taki sposób koledzy z Viini.tv walczą o audytorium. Raz bardziej po bandzie, innym razem w miarę po bożolemu, ale zawsze bez zadęcia i niepotrzebnego bon tonu.

Tutaj w  akcji Jerzy Kruk z 4Senses. Cóż, po dziś dzień nie wierzę, że ktoś jest w stanie wytrzymać przy jednym filmiku 24 minuty. Zwłaszcza w czasach, kiedy panuje niepodzielnie cywilizacyjno-kulturowe ADHD.

Ten ostatni już filmik, to przykład wideo kręconego własnym sumptem przez kalifornijską winnicę Jordan Winery.

Dla każdego.

Przykładów mógłbym namnożyć, ale pewnie mało kto z Was by przebrnął przez listę 50ciu filmików.Różne są poziomy produkcji, nie każdy ma oryginalny „Każdy znajdzie coś dla siebie”. Wprawdzie można z tą teorią podyskutować, ale jednak coś w tym jest. Marketing dziś jest na takim poziomie, że wiadomo na poziomie egzekucji (produkcji) co działa, a co nie. Tak więc klucz do sukcesu tkwi w pomyśle. Gadające głowy mogą być interesujące, ale trzeba mieć na nie pomysł, itd., itp.

8 minut.

Tyle właśnie dzieli Was od końca tego artykułu. Poniżej 8 filmów. Moim skromnym zdaniem, to najlepsze co dziś się produkuje. To rzecz jasna stwierdzenie bardzo subiektywne. Wiem dobrze, że filmy te po prostu dokładnie odzwierciedlają moje potrzeby estetyczne (pomijam w tym momencie merytorykę). Zakochałem się w tych filmach i formacie wymyślonym przez Claire Thomas dla bloga Brunellos Have More Fun! Ani słowa więcej. Oglądajcie.








I jak?;)

 
  • rurale

    Świetne. Wdzięczne, bezpretensjonalne. Lajfstajlowe. No właśnie. U nas wino próbuje się wbić w niezrozumiałą akademickość. Tam to tylko styl życia, zabawa, kumple, zdarzenia. Zero pompy.

    • Dokładnie!

      Zwróciłeś uwagę na ciekawą sprawę. W Polsce się o winie pisze, notki się wrzuca i toczy się debaty pt. biodynamo vs. reszta świata. A gdzie w tym wszystkim ludzie? Spotkania, prosta radość którą daje wino. Wino po prostu. Czy my wszyscy piszący o winie piszemy na końcu okazuje się tylko do siebie i najbardziej wkręconych w temat? Omija nas ta cała przyjemność? Prostota przyjemności… Obawiam się, że tak :/
      • wein-r

        Jak mnie znasz/znacie kładę nacisk głównie na radość i zabawę z winem. Może nie od razu w bachicznym stylu :) ale daleki od tego nie jestem :). I bez znaczenia jest, że piję najczęściej z Riedla :). Musztardówki czekają na wódkę. No to chyba sobie jeszcze poczekają :). Nawet nie chce mi się ich odkurzać, ale kto wie? A filmy? Zabawne. Rozmawialiśmy o tym :).

        • @wein-r. ja też raczej nie pijam z musztardówek. myślę, że nie o to chodzi. to co jest fajne w tych filmach, to fakt, że w 50 sekund opowiedzialna jest jakaś historia (kontekst) z winem w prawie w głównej roli. tyle.
          a wracając do musztardówek, to życzę Ci, by już nigdy nie zostały użyte! :)

    • Muszę jeszcze tylko dodać, że kolegom z fińskiego Viini.tv raczej nie brak nastawienia umysłowego na zabawę i wyluzowanie się :)

  • Bardzo.

  • Chyba napiję się jakiegoś wina. Z musztardówki.

    • i chyba właśnie o to chodzi! Twoje słowa dowodzą faktu, że te filmy są nie tylko fajne, ale też „działają”. po nich się chce. jak z dobrą reklamą.

  • Świetne filmy 9brunellos…) no i fakt: kto dziś nie kręci, ten jest dinozaurem.

    • Cieszę się, że spotykają się z uznaniem (choć pewnie nie tak bardzo jak autorka).

      Trochę będę parafrazował rozmowy, które na temat filmów ostatnio miałem okazję prowadzić. Więc to jest tak. Z jednej strony prawdą jest to, że video to przyszłość i „jakoś” trzeba umieć się znaleźć w tym trendzie. Problem techniczy coraz bardziej zmniejsza się poprzez stosunkowo niskie ceny sprzętu umożliwiającego kręcenie dobrej jakości materiałów. Nauczyć się kilku sztuczek ze światłem i dźwiękiem też nie wydaje się być wielką barierą. Montaż – podobnie. I w ten sposób dochodzimy to tego, co chyba jest jedną z fajniejszych spraw związanych z filmami Brunellos.

      Wiele osób może powiedzieć, że wideo nie jest dla nich. Nie lubią kamery, nie mogą się słuchać. To poważna bariera i wyobrażam sobie, że dla wielu może być nie do przejścia. Z pomocą w tej właśnie kwestii przychodzi format Brunellos. Nie przegadane (bo nie gadają), nie gadająca głowa (ale odpowiedziana historia sytuacji). Zadęcia brak, bo czionka ładna, wszystko z przymróżeniem oka.

      I w ten sposób myślę wyczerapliśmy temat filmów Brunellos have more fun :]