Lekki wymiot, lekki podkreślam

Są tacy ludzie, co to leżą jednym lepiej, a innym gorzej. Nawet wiele mówić nie trzeba, po prostu pierwsze wrażenie załatwia wszystko. Dokładnie tak jest ze mną i Jamesem Sucklingiem (choć pewnie on ma to w miejscu ulokowanym kilkanaście centymetrów za jelitem grubym). Wspomniany Pan po odejściu z Wine Spectator długo milczał przygotowując swoje „coś”. Potem to „coś” odpalił – to jego strona, głównie z treściami video, z płatną opcją – JamesSuckling.com. Na ten temat napiszę już wkrótce więcej, teraz tylko krótkie info.

Otóż oglądanie i słuchanie pana Sucklinga powoduje u mnie mdłości i nie jeden raz było tak, że odruch wymiotny był niemal nie do powstrzymania. Tak mam i tyle. Piszę to, ponieważ ostatnio trafiłem na news, że Suckling z Vaynerchuckiem spotkali się, by podegustować. Jeśli chcecie stracić trochę cennego czasu, polecam oglądnięcie tego odcinka (a raczej odradzam, lepiej stracić już czas na oglądanie jakiegoś idiotycznego serialu).

Panowie oceniają wina do $30. A to oznacza, że to wina do stówy, czyli takie, które są drogie po prostu dla przeciętnego konsumenta! I do tego jak słyszę „I’m 90 points on that” wymiotuję nie chcąc nawet powstrzymywać takiego odruchu…

 
  • Ale o co tak naprawdę chodzi?
    Bo oglądam i nie mam większych problemów.

    • Nic szczególnego;) Po prostu jak słucham i jednocześnie widzę Jamesa Sucklinga to mi wnętrzności wykręca. To coś ponad moje siły. Wkrótce napiszę jeszcze inny tekst na temat tego pana (postać godna uwagi), być może przy okazji dłuższego wywodu uda mi się doprecyzować moje odczucia.

  • Gabriel

    Czekam (cierpliwie) na tekst o Sucklingu gdyż widzę, ze nie tylko u Ciebie budzi on negatywne odczucia a nic o nim i jego pozycji w świecie winopisania nie wiem.

    Pozdr.

    • Dzięki za wiarę w moje siły i cierpliwość:)
      Ja natomiast czekam na dłuższą wolną chwilę by zebrać zgromadzone materiały i napisać ten tekst. Mam nadzieję, że to się wydarzy szybciej niż później…